ďťż
Strona początkowa UmińscyOPR - również i dla mnie samo(OPR)Niech mnie ktoś przytuli z cyklu duchowość kobiety i męzczyzważne dla mnie pytanie... kierowane do ksiedza...nie oslabiaj mnie takimi postamiJezus uczynił dla mnie cuda!"Czy to Bóg mnie woła"Nigdy wiecej nie pojde na piwo do szwejka:\Życzliwych ludzi w życiu nigdy za wiele :-)Czego facet nigdy nie zrozumie :)"Kto nigdy nie żył..."
 

Umińscy

Pochodzę z tradycyjnej wierzącej rodziny, ale moja wiara kiedyś była płytka. W klasie maturalnej zaczęły się moje problemy w relacji z Panem Bogiem. Niedzielna Msza św.była dla mnie "odstaniem" godziny na końcu kościoła. Wiedziałam, że coś jest nie tak i jednak szukałam Boga. Kiedy wyjechałam na studia, trafiłam na Kurs "Filip", który stał się początkiem mojego nowego życia. Prawdziwym przełomem w moim życiu były jednak Seminaria Nowego Życia. Było to w roku 2004. Wtedy to Pan powiedział, że da mi zupełnie nowe życie, w którym On będzie szedł razem ze mną. Jezus dał mi się poznać, dał zakosztować słodyczy Swojej miłości. Nie wiedziałam, że w Bogu można się po prostu zakochać do szaleństwa. Czas Seminariów to był czas, kiedy Bóg nauczył mnie miłości, przebaczenia - m.in. bratu, zaczął uzdrawiać relacje z moimi Rodzicami, z ludźmi i z Nim samym. Jezus sprawił, że zaczęłam się zwyczajnie cieszyć.
Odkąd pamiętam, zawsze byłam sama. Pan Jezus wypełnił pustkę w moim życiu, On stał się moim najwierniejszym Przyjacielem, ale sprawił też, że skończyła się moja samotność - dał mi przyjaciół i otworzył moje zalęknione, poranione serce dla innych ludzi.
Przez cały ten czas jednak cały czas gniewałam się na Pana Boga, ponieważ od dawna chorowałam. Rok temu, w połowie trzeciego roku studiów, musiałam przerwać naukę i wrócić do domu. Miałam żal do Pana o to, że po tym wszystkim, czego dał mi doświadczyć, każe mi opuścić moją wspólnotę, przyjacióŁ, ukochane miasto. To był najtrudniejszy rok w moim życiu, nigdy nie czułam się tak samotna jak wtedy. Wydawało mi się, że Pan mnie zostawił. Czterokrotnie nie zdałam egzaminu i właściwie powinnam już przestać studiować. Wiedziałam, że sytuacja po ludzku jest już nie do rozwiązania. Ale wiedziałam też, że Pan oczekiwał wtedy ode mnie całkowitegi zawierzenia i poddania się Jego woli. Nigdy przedtem nie bałam się tak o swoją przyszłośc. Nie wiedziałam, co ona przyniesie i bałam się tego, co Bóg będzie chciał uczynić z moim życiem.
Od lutego znowu studiuję. Dziekan zgodził się na anulowanie ostatniej dwói w indeksie i ponowne zdawanie egzaminu - ze względu na "trudną sytuację życiową", ale była to sprawa bezprecedensowa.
Bardzo bałam się powrotu na studia, bo przecież nie jestem jescze zdrowa. Nie wiedziałam, jak zostanę przyjęta przez nowe koleżanki i kolegów i czy sobie poradzę Okazało się, że teraz jest lepiej niż przez dwa i pól roku przed urlopem dziekańskim.
Piszę to wszystko, ponieważ widzę, jak wiele dobra wydarzyło się przez ten czas. Bóg wiele mnie nauczył wtedy. Widzę, że On potrafi wyprowadzić dobro z tego, co jest przez nas postrzegane jako coś złego, czy wręcz absurdalnego. (bo wydawało mi się wówczas, że to wszystko jest pozbawione sensu), a ostatecznie okazuje sie być łaską. nawet choroba była w moim przypadku darem. Bóg uzdrowił mnie przede wszystkim z lęku o przyszłośc, z lęku przed Nim samym i jego wolą. Wkrótce czeka mnie cięzka sesja egzaminacyjna i siedem egzaminów, a ja nigdy nie byłam bardziej spokojna niż teraz, bo przecież Pan mój los zabezpiecza. Dziękuję Jezusowi za wszystko, co uczynił w moim zyciu, a co już nie zostało tutaj zapisane.


CHWAŁA PANU

Widzę, że On potrafi wyprowadzić dobro z tego, co jest przez nas postrzegane jako coś złego, czy wręcz absurdalnego. (bo wydawało mi się wówczas, że to wszystko jest pozbawione sensu), a ostatecznie okazuje sie być łaską. nawet choroba była w moim przypadku darem. Tylko co począć z naszą krnąbrnością? Jak często mawiamy: Tak Panie Boże, ale...
No właśnie, jest to poważny problem.


Jak pełnić wolę Bożą w życiu?

Jezus dał mi się poznać, dał zakosztować słodyczy Swojej miłości. Nie wiedziałam, że w Bogu można się po prostu zakochać do szaleństwa.
To mi się podoba. Pięknie napisałaś Ago.
Takie klimaty lubię najbardziej, bo jestem bardzo uczuciowy i łatwo się wzruszam.

A moja relacja z Bogiem też podobnie wygląda przez 14 lat od nawrócenia.
Dlatego wszędzie wypisuje Bóg kocha Ciebie , dzisiaj.

Ciebie też Ago, dzisiaj tak samo jak wtedy, ani trochę mniej, tylko pozwól mu się uwieść ponownie.
Nie bądź taka niedostępna.

Brawa dla Jezusa.
Wczoraj, kiedy byłam na spotkaniu modlitewnym uświadomiłam sobie, że Bóg rzeczywiście nigdy mnie nie zostawił. To raczej ja tak trochę o nim zapomniałam ostatnio. Nie miałam siły albo nie chciałam z Nim rozmawiać.

Pamiętam, że kiedyś, kiedy było bardzo trudno w moim życiu, ale rozmawiałam o wszystkim z Jezusem, On wszystkim się zajmował, rozwiązaywał wszystkie moje problemy. Chyba nadal tak jest, tylko ja nie odczuwam Jego obecności, bo żyję tak jakby obok Niego, a nie z Nim. Muszę jednak wrócić do tamtej pierwotnej miłości.

Niedawno były Święta Wielkiejnocy, a we mnie wcale nie ma radości ze Zmartwychwstania, czuję, że nadal jestem w grobie. Mam wrażenie, że te Święta i teraz po nich to normalny czas, niczym nie różniący się od wcześniejszego.

Czasem boję się do tego przyznać, ale nieraz czuję się jakby rozczarowana moim Bogiem, jestem na Niego zła, że tak wygląda moje życie, rozczrowana Nim, a przecież miało być tak pięknie, nowe życie itd. Muszę jednak mieć nadzieję, że kiedyś to wszystko się zmieni. Tymczasem zupełnie nie mogę się przełamać, by zacząć rozmawiać z Jezusem i podjąć po raz drugi w swoim życiu wysiłek, walczyć o relację z Nim.

Na koniec chciałabym Bogu podziękować za poprawę stanu psychicznego i za radość, która aktualnie jest we mnie. Ostatnio wszyscy się mnie pytają, dlaczego chodzę taka radosna, a wczoraj na spotkaniu mojej wspólnoty wszyscy się do mnie uśmiechali. Myślę sobie, jak wspaniale jest obdarowywać ludzi zwyczajnym uśmiechem. Dziękuję Tobie, Panie.

[ Dodano: Sro 09 Kwi, 2008 11:03 ]